sobota, 3 sierpnia 2013

8.Forbearance

*Ty*
Obudziła cię wibracja telefony, przetarłaś oczy i spojrzałaś na telefon. Była 11.00, dostałaś SMS od Eleny, o treści „Sorki jeśli cię obudziłam, ale muszę ci to powiedzieć. Zayn poprosił, żebym została jego dziewczyną*.* Nie mogę przestać się cieszyć. Opowiem ci wszystko potem.”

Nic nie odpisałaś, obróciłaś się na drugi bok i zobaczyłaś Harrego. Wygląda tak słodko, gdy śpi. Jak małe dziecko pomyślałaś i nadal wpatrywałaś się w bruneta. Nie mogłaś już zasnąć, więc postanowiłaś wyjść z sypialni i pójść do salonu. Wstałaś i po cichu opuściłaś pokój. Wszedłszy do „salonu” zobaczyłaś straszny bałagan. Wszędzie walały się ubrania i jakieś śmieci, postanowiłaś to trochę ogarnąć. Zaczęłaś od pozbierania ubrań, właśnie schylałaś się po kolejną rzeczy, gdy usłyszałaś, że ktoś chichocze. Odwróciłaś się w stronę, z której dochodziły te dźwięki i zobaczyłaś Louisa z wielkim bananem na twarzy.
(T.I): Co tak się cieszysz?- spytałaś, a chłopak zn
ów się zaśmiał. Ty uświadomiłaś sobie, że musiał widzieć jak się „przeginasz”, a potem dosz
ło do ciebie, że jesteś w tylko w bluzce i majtkach. Tomo nadal na ciebie patrzył, a ty płonęłaś ze wstydu. Nie wiedziałaś co masz zrobić i stałaś jak kretynka, w końcu Lou odezwał się.
Ls: Właściwie to co ty robiłaś?
(T.I): Pomyślałam, że trochę tu ogarnę i..
Ls: I robiłaś to w bardzo interesujący spos
ób. Jak dla mnie możesz kontynuować. Mi to nie przeszkadza. Śmiało..– pu
ścił ci oczko, a ty zrobiłaś się czerwona.
(T.I): To nie jest śmieszne.. Nawet nie wiesz jak mi głupio..- chłopak podszedł do ciebie, poklepał cię po ramieniu i dodał.
Ls: Nie martw się nikomu nie powiem. Rozumiem, że spałaś u Hazzy, a więc m
ów jak by
ło? - powiedział i zabawni poruszył brwiami.
(T.I): Jak to jak? Normalnie. Dla jasności do niczego nie doszło..- pokręciłaś głową, a Louis się zaśmiał - Skoro wstałeś to mi pomożesz. Pozbieraj te ubrania, a ja zajmę się śmieciami- rzekłaś i podałaś mu rzeczy, kt
óre trzymałaś. Chłopak posłusznie wykonał twoją prośbę i skończyliście sprzątać po 30 minutach. Siedzieliście na kanapie. BooBear wygłupiał się i w tym samym momencie do salonu wszedł zielonooki. Podszedł do ciebie od tyłu i pocałował w szyję. Szczerze mówi
ąc to fajne, a za razem dziwne uczucie.
H: Louis, co cię tak cieszy?
Ls: Nic po prostu ładnie wyglądacie. Dobra nie będę wam przeszkadzał, idę do siebie.- jak powiedział tak zrobił.
H: A więc masz jakieś plany na dziś?
(T.I): Nie.
H: To teraz już masz. Pojedzmy dziś na plażę. Znam jedno zaciszne miejsce, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał. Idź się przebierz i jedziemy.
(T.I): Chwileczkę.. Na plaże możemy jechać, ale najpierw muszę pojechać do siebie.
H: Ale po co?
(T.I): Po pierwsze muszę pogadać z Eleną, a po drugie muszę zabrać parę rzeczy.
H: Ok.- po tych słowach poszłaś do pokoju Harolda, a on za tobą. Doszedłszy do sypialni wzięłaś swoje rzeczy, chciałaś zdjąć koszulkę i przebrać się w sukienkę. Niestety uniemożliwił ci to Harry, kt
óry znalaz
ł się przy tobie i obejmował cie w pasie.
(T.I): Co ty robisz?
H: Obejmuję swoją ukochaną.- wypowiadając to odwr
ócił cię przodem do siebie i namiętnie pocałował. Szybko zakończyłaś te czułości i wyrwałaś się z jego objęć. Hazza patrzył na ciebie udając obrażonego, ale nic nie powiedział. W sumie cieszyło cię to, że szanuje cię i nie nalega na coś czego nie chcesz. Kazałaś mu się odwróci
ć i szybko założyłaś sukienkę, on też się ubrał i byliście gotowi do wyjścia. Wsiadłszy do samochodu rozmawialiście o wszystkim. Po prostu rozmawialiście. Lubiłaś to, nawet bardzo, bo czułaś, że jest nie tylko twoim ukochanym, ale też przyjacielem. Dotarłszy do hotelu udaliście się do apartamentu. Będąc już na 9 piętrze doszliście do pokoju 433 i zapukałaś do drzwi, na co Hazza tylko się zaśmiał. Otworzyła wam Elena. Po chwili rzuciłaś się jej na szyję i zaczęłaś piszczeć.
(T.I): Tak się cieszę i oczywiście życzę wam szczęścia.
El: Dziękuję. Naprawdę.
(T.I): Zaraz mi opowiesz, ale najpierw idę się przebrać, bo już nogi mnie bolą w tych butach.
– szłaś do sypialni, a Harry oczywiście za tobą. Będąc na miejscu poszłaś do szafy i szukałaś czegoś wygodnego. Po kilku minutach wybrałaś
to i błękitny kostium kąpielowy. Poszłaś do łazienki i przebrałaś się. Wyszedłszy ujrzałaś zamyślonego lokowanego siedzącego na twoim łóżku, podeszłaś i zapytałaś.
(T.I): O czym myślisz?
H: O ty jakim jestem szczęściarzem i to dzięki tobie- bez wahania odpowiedział, zbliżył się do ciebie i czule pocałował.
H: To co jedziemy?
(T.I): Jeszcze nie. M
ówiłam, że musze pogadać z Eleną, tak..?- powiedziałaś i wyszłaś z pokoju. Udałaś się do sypialni przyjació
łki, gdzie zastałaś ją całującą się z Zaynem. Odchrząknęłaś, a ona momentalnie oderwała się od mulata i zarumieniła się.
El: Chłopcy dajcie nam chwilkę. Idźcie do salonu i czujcie się jak u siebie.- obaj posłusznie wykonali prośbę twojej naj. Wy natomiast zajęłyście się
„wymienianiem opisów” zeszło

nocnych wydarzeń. Siedziałyście tak już chyba z godzinę, gdy w końcu przyszedł Harry
H: (T.I) powinniśmy się zbierać, bo jest już 16.00.
(T.I): Tylko pójdę po torebkę.- jak rzekłaś tak zrobiłaś.
Pożegnaliście się z uroczą parką i pojechaliście taksówką na plaże. Dotarłszy na miejsce szliście wzdłuż linii brzegowej i rozmawialiście. O dziwo nikt nie rozpoznał Harrego. Cieszyło cię to, bo mogłaś dowiedzieć się jaki jest naprawdę. Spacerowaliście już pó
ł godziny i chłopak powiedział.
H: A teraz zamknij oczy.- zrobiłaś to o co prosił i po pięciu minutach mogłaś ponownie je otworzyć. To co zobaczyłaś zapierało dech w piersiach. Otaczały was dość wysokie wapienne skały na szczycie, kt
órych rosły drzewa. Miejsce to był oddalone od miasta, ludzi nie było w ogóle. Przebywając tu można było wyczuć harmonie i spok
ój.
(T.I): Sk
ąd ty znasz takie miejsca? Tu jest magicznie...
H: Tak właściwie to pierwszy raz znalazłem się tu przez przypadek..- nie przestając m
ówi
ć zaczął zdejmować koszulkę, a ty zapatrzyłaś się na niego.
H: (T.I)?- rzucił i zaśmiał się pod nosem.
(T.I): Eeeee…. - odwróciłaś wzroki zdjęłaś ubrania. Przez głowę przemknęła ci myśl, że jesteś szalona albo głupia. Jesteś na jakiś odludzi, do tego p
ółnaga, a z tobą jest facet, którego prawie nie znasz. Myśl ta jednak zniknęła tak szybko ja się pojawiał, a ty włożyłaś swoje rzeczy do torby i wyjęłaś z niej krem z filtrem. Posmarowałaś całe ciało i gdy zostały ci tylko plecy, zwróci
łaś się do Harrego.
(T.I): M
ógłbyś posmarować mi plecy?- chłopak uśmiechną się tylko i pokiwał głową. Nałożył sobie trochę kremu na ręce i wmasowywał go w twoje plecy. Z początku trochę się krępowałaś, ale koniec końców spodobało ci się. Robił to tak delikatnie, że nie chciałaś żeby przestawał. Skończywszy tę czynność odwróci
ł cię przodem do siebie i powiedział:
H: Teraz należy mi się nagroda.
(T.I): Jaka?
H: Pocałuj mnie.
(T.I): Niee..- uśmiechnęłaś się zadziornie i pokazałaś mu język, po czym odsunęłaś się od niego i zaczęłaś uciekać. Harry szybko się podni
ós
ł i zaczął cię gonić. Byłaś pewna, że mu uciekniesz, ale jak się okazało był szybszy. Złapał cię i powiedział:
H: To pocałujesz mnie czy mam cię wrzucić do wody?
(T.I): Nie licz na całusa..- gdy to powiedziałaś brunet pobiegł z tobą na ręku do oceanu, stał już w wodzie do pasa, a do twojej głowy wpadł chytry plan. Po chwili byłaś cała mokra i krzyczałaś
„Harry ja nie umiem pływać! Pomóż mi!”. Na przemian udawałaś, że się topisz i wzywałaś pomoc. Chłopak po kilku sekundach znalazł się koło ciebie i gdy już miał cię wyciągnąć, ty podtopi
łaś go. Wypłynąwszy rzekł:

H: Jesteś okropna. Jak mogłaś mnie tak przestraszyć!
(T.I): Kochanie wybacz. Nie mogłam się powstrzymać. A w og
óle masz nauczk
ę i więcej mnie do oceanu nie wrzucisz.- zaśmiałaś się i zauważyłaś, że Hazza z czegoś się cieszy.
(T.I): Co?
H: Bo pierwszy raz nazwałaś mnie
„kochanie”. To było słodkie.-

mówiąc to przysunął się do ciebie i czule cię pocałował.
Następną godzinę spędziliście bawiąc się w wodzie jak małe dzieci. Wyszedłszy z oceanu szliście do „cichego zakątka”. Dotarłszy tam położyłaś się na kocu i zamknęłaś oczy, po chwili poczułaś usta Hazzy na swoim brzuchu. Składały one małe całuski i przesuwały się coraz wyżej. W końcu chłopak dotarł do twoich ust i złożył na nich delikatny pocałunek. Szczerze mówiąc coraz bardziej ci się podobało. Za każdym razem, gdy wasze usta się spotykały czułaś, że zakochujesz się w nim na nowo i jeszcze mocniej. Skończywszy te czułości popatrzył na ciebie i powiedział „Kocham cię” te dwa słowa, tak dużo dla ciebie znaczyły. Teraz siedzieliście i podziwialiście zachód słońca. Było tak cicho i spokojnie, do czasu, aż nie usłyszeliście krzyków. Oczywiście wiedzieliście kto was znalazł, bo rozpoznanie ich głosów nie było trudne. Po kilku sekundach zza skał wyłoniło się całe 1D i Elena. W ręku, każde z nich miało jakiś alkohol i widać było, że
opróżnili już co najmniej jedną butelkę.
Ls: Cześć zakochańce. Mama nadzieję
że nie przeszkadzamy, a jeśli przeszkadzamy to myślę, że jakoś się wkupimy w wasze łaski...- mówiąc to pokazał butelki z wódką. Kilka minut później w „cichym zakątku” rozpalono ognisko, a wy wszyscy zajęliście miejsca wokół niego. Ty siedziałaś między Hazzą, a Louisem, dalej Zayn i Elena, Niall oraz Liam. Zabawa była świetna. Na początku wypiliście jedną butelkę i zaczęliście tańczyć, druga butelka i znów ta
ńce. Szczerze

mówiąc ty byłaś prawie trzeźwe i podziwiałaś tych idiotów. Nie mogłaś pojąć jak można robić takie głupoty. Najpierw Harry wrzucił Liamowi piach do majtek, potem tamci zaczęli się bić, a Naill chciał ich rozdzielić i skończyło się na tym, że blondyn oberwał od Liama z łokcia w nos. Potem wrzucili Zayna do wody i znów zaczęły się przepychanki. W końcu ktoś wymyślił, żeby grać w butelkę na wyzwania. Kręcił BadBoy i wypadło na Lou.
Z: Pocałuj Hazzę, i to ja najbardziej namiętnie.- BooBear zrobił wielkie oczy, ale podjął się wyzwania. Chwilę p
óźniej przyssał się do Harolda. Elena spojrzała na ciebie i obie wybuchłyście śmiech, na co tamci oderwali się od siebie. Teraz miałyście autentyczny dowód istnienia Larrego, chwil
ę potem dodałaś.
(T.I): A nie m
ówiłam..- skierowałaś to do przyjació
łki i puściałeś jej oczko. Chłopcy nie wiedzieli o co chodzi i cały czas o to dopytywali, wy jednak nie zwracałyście uwagi i kontynuowałyście.
El: Przestań.
Ls: Do kurwy o co wam chodzi?!
El: Bo ona ma na myśli, że..
(T.I): Że jest zazdrosna- rzekłaś i kopnęłaś Elene. Stwierdziłaś, ze bedzie lepiej jesli nie ujawnisz swoich pogląd
ów na temat Larrego. H: One i tak nam nie powiedz
ą o co chodzi, a chcę o tym jak najszybciej zapomnieć, ale przyznam, że nieźle całujesz.- zaśmialiście się i gra trwała nadal. W końcu padło na ciebie, bałaś się zadania, bo miała je wymyśleć Elena, a ona po pijaku do wszystkiego jest zdolna.
El: (T.I).. Co by tu dla ciebie wymyśleć.. Wiem pokaż im sw
ój tatua
ż.- dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo.
(T.I): Ej.. no weź nie ma takich..- powiedziałaś, a oczy chłopak
ów momentalnie się „za
świeciły”.
N: To gdzie ty masz ten tatuaż?- powiedział podekscytowany.
El: Na prawej piersi- powiedziała triumfalnie, a na twarzach 1D malowały się coraz większe uśmiechy.
(T.I): Wy chyba nie myślicie, że go wam pokaże.. Nawet nie mam mowy..
El: Dobra to w takim razie…- zamyśliła się- Pocałuj Louisa, ale nie, że cmok i już. To ma być namiętne. Tak gdybyście byli para od dawna.
(T.I): Ty to jesteś głupia.. Nie zrobię tego!
El: Wybieraj. Albo pokażesz tatuaż, albo całujesz Lou..- jak ja jej nie cierpię pomyślałaś. Nie zamierzałaś się przed nimi rozbierać, więc nie miałaś wyboru. Podeszłaś do Louisa i lekko musnęłaś jego wargi. Chciałaś to zakończyć, ale usłyszałaś
„Tylko namiętnie”. Musiałaś to zrobić. Po chwili twój język dotknął jego i zaczęły walczyć o dominacje. Usiadłaśna na nim okrakiem i wplotłaś palce w jego włosy. On przytrzymał cię za plecy. Kilka sekund pó
źniej zakończyłaś to i spojrzałaś na Hazzę, a on zrobił poważną minę.
(T.I): Przepraszam, naprawdę nie chciałam.- rzekłaś i dotknęłaś jego policzka. On sztucznie uśmiechnął się i wr
óciliście do zabawy. Była chyba 1.00 w nocy, gdy zgasiliście ognisko i postanowiliście iść spać. Na szczęście noc była ciepła i pogodna. Położyłaś się obok Harolda i wtuliłaś się w jego klatkę. Chciałaś zasnąć, ale miałaś wyrzuty sumienia i nie bardzo ci to wychodziło. Po chwili podniosłaś się i zwróci
łaś do ukochanego.
(T.I): Harry… Gniewasz się za to, że pocałowałam Lou?
H: Nie, ale gdy patrzyłem jak ty i on.. To zabolało. Wiem, że nie zrobiłabyś tego, gdybyś nie musiała i wiem, że to była tylko gra, ale nie potrafię nie być zazdrosny. Za bardzo cie kocham..
(T.I): Też cię kocham. I dziękuję za to jaki jesteś.- chłopak uśmiechnął się i pocałował cię w czoło, chwilę p
óźniej zasnęliście.

Hej. Jest kolejny rozdział ;)
Mogę śmiało stwierdzić, że jestem z niego zadowolona^^
A wg to chciałam wam bardzo podziękować za komentarze pod poprzednimi postami ;**
Jesteście cudowne <333
Oczywiście nie mogłam odmówić sobie przyjemności wplątania Larrego xd hahah
Ciekawi mnie co myślicie o pocałunku (T.I) i Louiska? ;p
Nie wiem dlaczego, ale strasznie podoba mi się to ognisko*_*
I mam bardzo ważne pytanie xd
Czy nie przesadzam z romantyzmem i "słodkością" rozdziałów? ;/

10 WASZYCH KOMENTARZY = NEXT

środa, 31 lipca 2013

7.Chance

 
Ten rozdział jest dla mnie wyjątkowy, a właściwie to mój ulubiony :)
Jego tytuł wyraża wszystko co dostałam dzięki pewnej wyjątkowej dziewczynie ;p
Dlatego ten post dedykuję osobie, która namówiła mnie do założenia bloga i nie pozwoliła mi zrobić głupoty ;)
To dla ciebie Elizabeth <333

*Harry*
Na sali by
ła ekipa filmowa, wiec poprosiłem, żeby poszli za mną. To co chciałem zrobić było szalone, ale wiedziałem, że warto. Widziałem (T.I) tańczącą z Louisem. Wyglądało na to, ze dobrze się bawi, ja miałem tylko nadzieję, ze nie zepsuje jej tego wieczoru. Nagle wyłączono muzykę, a ja stałem na scenie i powiedziałem.
H: (T.I) (T.N) czy jesteś tu?
– i w tym momencie tłum się rozstąpił, a na dziewczynę padło światło reflektorów. „Jest taka pi
ękna” pomyślałem. Podszedłem do niej, a ona od razu się cofnęła. Kamerzysta stał obok mnie, ja wziąłem mikrofon i powiedziałem do kamery.
H: Kłamałem. Kłamałem m
ówiąc, że nie znam (T.I) (T.N). Tak naprawdę spotkałem ją, a te kilka godzin w windzie to najlepszy czas w moim życiu. Jest mi wstyd za to, że zmusiłem ja do kłamstwa, bo jest ona najszczersza osobą na świecie. (T.I) czy wybaczysz mi i dasz szansę?- patrzyłem jej w oczy i nie mogłem z nich nic wyczytać. Nie były przepełnione blaskiem jak wtedy, gdy spotkałem ją po raz pierwszy. Bałem się. Bałem się, że ucieknie, albo wyśmieje mnie. Nadal nic nie mówi
ła. Ta niepewność jest najgorsza.

*Ty*
Nie wierzy
łaś w to co się dzieje. Harry publicznie wszystko sprostował i poprosił o szansę. Nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Bałaś się, że kolejny raz zostaniesz zraniona, a tego chyba byś nie przeżyła. To był impuls, instynktowna decyzja. Nim się spostrzegłaś byłaś już w damskiej łazience. Oparłaś ręce o umywalkę i zerknęłaś w lustro. Starałaś się przeanalizować co się właśnie stało, gdy drzwi z impetem otworzyły się, a zza niech wyłoniła się Elena.
El: Czy ci kompletnie odbił?!- nie odzywałaś się, a ona ciągnęła- chłopak publicznie cię przeprosił, a ty uciekasz?!
(T.I): A czemu ty nie liżesz się z Zaynem!
El: Bo my nie chcemy, żeby o nas wiedzieli..- zacięła się- i ty też tego nie chcesz.. Przepraszam jestem głupia. Nie pomyślałam o tym. To może pogadaj z nim na osobności?- pokiwałaś głową na zgodę i wyszłyście z łazienki. Następnie udaliście się do znajomych. Wasza konwersacja trwała w najlepsze, gdy spostrzegłaś, że zbliża się Harry.
H: (T.I) możemy pogadać?

kiwnęłaś głową i ruszyłaś za chłopakiem. Po chwili znaleźliście się na balkonie. Stały tam kwiaty i był przyozdobiony białymi lampkami.
(T.I): Wow, jak tu pięknie.
H: Nie wiem jak...- przerwałaś mu.
(T.I): Myślisz, że jedno przepraszam wystarczy?
H: Nie oczywiście, że nie. Tylko proszę daj mi tą jedną szanse.
(T.I):Pamiętaj, że to twoja jedyna szansa- to co zrobił było piękne. Do oczu napłynęły ci łzy, pierwszy raz od dłuższego czasu były to łzy szczęścia.
Chłopak stan
ą naprzeciwko ciebie, wziął cię za rękę i spojrzał ci w oczy, po czym rzekł.
H: Nie wiem jak mam cię przeprosić za to co zrobiłem. Zachowałem się jak palant, wybacz mi.
(T.I): Tak jesteś palantem. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafię być obojętna względem ciebie. Najbardziej zabolało mnie, gdy powiedziałeś żebym zapomniała, a ja nie umiałam. Nie potrafiłam i nadal nie potrafię wymazać cię z pamięci. Ja….- spuściłaś głowę na d
ó
ł, łzy napłynęły ci do oczu nie byłaś w stanie dokończyć. Harry dotkną dłonią twojego policzka, a ciebie przeszedł dreszcz, bałaś się, ale spojrzałaś mu w te piękne zielone oczęta.
H: Wiem jestem skończonym kretynem. Nie chciałem, żebyś przeze mnie cierpiał, chciałem uchronić cię przed paparazzi. Chciałem oszczędzić ci tego co przeze mnie się nakręciło jeszcze bardziej. Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała mnie już więcej widzieć, masz do tego prawo, ale..
(T.I): Jeśli ci zależy to wykorzystaj tę szansę, kt
ór
ą ci dałam.
H: Zrobię wszystko, żebyś mi zaufała. (T.I) obiecuję ci, że już zawsze będę z tobą.
(T.I): Harry.. Nie obiecuj rzeczy, kt
órych nie jesteś pewien. My się nie znamy i wszystko może się zdarzyć, więc nie obiecuj.. I nie wyobrażaj sobie, że wszystko będzie już dobrze. Ja nie należę do osób, które łatwo wybaczą, na to trzeba sobie zasłużyć. –
chłopak pokiwał głową. Patrzyliście na siebie, odległość między wami była coraz mniejsza i mniejsza. Czułaś słodki oddech Harrego na swojej twarzy, jego wargi lekko musnęły
twoje. Tak bardzo pragnęłaś kolejny raz zasmakować jego ust. Pocałunek z każda sekundą stawał się coraz głębszy, wasze języki splotły się w namiętnym tańcu, brakowało ci tchu, ale nie chciałaś przerwać tak długo wyczekiwanego momentu. Z każdą chwilą czułaś jak problemy się oddalają, nic poza tobą i nim się nie liczyło. Wplotłaś ręce w jego włosy, a on błądził rękoma po twoich plecach. Czułaś jak rozpływasz się ze szczęścia i pewnie nadal byście się całowali, gdyby nie przyszedł Zayn.
Z: O sorry, że wam przeszkadzam, ale mam do was sprawę - spojrzałaś na Hazzę zaśmialiście się, a ciebie wcześniej zdążył oblać rumieniec.
(T.I)&H: No co tam?
Z: Ciebie Styles chciałbym prosić o samochód, a ciebie (T.I) o to,
żebyś dziś zostawia nam apartament, to jak zgadzacie się?
H: Jak dla mnie spoko.
(T.I): Dobra nie tak szybko, a gdzie ja będę spała?
Z: Pomyślałem, że skoro się pogodziliście… to może mogłabyś spać dziś u nas? No proszę zg
ódź się...- mulat zrobił błagalną minę, spojrzałaś na Hazzę, on próbował ukryć swój zaciesz na my
śl o tym, że masz spędzić noc u nich. Myślałaś chwilkę i rzekłaś:
(T.I): Noc z 4 chłopakami… zawsze spoko.
Z: To znaczy, że się zgadzasz?
(T.I): Tak.- chłopak pocałował cię w policzek i pobiegł do swojej wybranki. Ty i Harry dołączyliście do Lou, Liama i Nialla, po czym pojechaliście do apartamentu chłopak
ów. Dotar
łszy na miejsce Louis i Nialler poszli do siebie, bo byli nieźle wstawieni, a ty zostałaś z zielonookim.
(T.I): To co, gdzie mam spać?
H: Wiesz fajnie byłoby gdybyś spała ze mną, ale pewnie się nie zgodzisz, więc ja prześpię się dziś na kanapie, a ty w mojej sypialni.
(T.I): Dzięki, ale to ja mogę przespać się na sofie.
H: Śpisz u mnie i nawet nie dyskutuj. A teraz chodź dam ci coś, żebyś się mogła przebrać.- uśmiechną się i pociągną cię do swojego pokoju. Chwilkę grzebał w szafie i wyciągną ci jakąś koszulkę z napisem
„HUG”. Potem wskaza
ł ci łazienkę i wyszedł z pokoju. Ty wzięłaś szybki prysznic i wyszedłszy z niej ujrzałaś Harrego w samych bokserkach. Nie wiedziałaś gdzie masz podziać oczy. Starałaś się za wszelką cenę nie patrzeć na krocze lokowatego.
(T.I): Yyyy.. Harry?
H: O sorki. Już idę..
(T.I): Nie masz za co przepraszać, to tw
ój pokój. I zostań jeśli chcesz.. Tylko może się w coś ubierz- zaśmiałaś się i puściłaś mu oczko, on założy dresy i jakąś bluzkę. Leżałaś na łó
żku, a przystojniak usiadł obok ciebie.
(T.I): Wiesz.. Teraz rozumiem czemu się tak zachowałeś w windzie. Ty wiedziałeś, że wszyscy zwariują i będą wymyślać te głupoty. Jak wy potraficie sobie z tym radzić?
H: Na początku jak powstało 1D też nie radziłem sobie z fotoreporterami i fanami, ale teraz już się przyzwyczaiłem. Wiesz.. Bo.. Ja nie chciałem, żebyś musiałaś kłamać, ale nie miałem wyboru i wtedy w tym wywiadzie musiałem powiedzieć, że cię nie znam. Bo wiesz
„by
łem” wtedy z Taylor.
(T.I): Rozumiem i wiem, że chciałeś mnie chronić. Dziękuję ci- powoli zbliżyłaś się do niego i wtuliłaś się w jego boską klatę. Potem rozmawialiście. W końcu zaczęliście zasypiać, a Hazza swoja ręką objął cię w talii. Na początku nie przeszkadzało si to, ale gdy jego dłoń powędrowała na twoje biodra od razu zareagowałaś. Chwyciłaś jego nadgarstek i od razu przesunęłaś na bezpieczną odległość zdala od twojego intymnego miejsca, na co on tylko się zasmiał. Później chłopak trzymał ręce przy sobie i nawet nie spostrzegłaś kiedy zasnęłaś.


*El
ena*
Dojechali
śmy do naszego hotelu. Zayna otworzył mi drzwi od samochodu i poszliśmy do apartamentu. Kiedy weszłam, ujrzałam płatki róż na podłodze prowadzące do salonu, był tam stolik nakryty dla dwóch osób, a w ca
łym pomieszczeniu były poustawiane małe świeczki.
El: Zayn to jest przepiękne.
Z: Cieszę się, że ci się podoba.- brunet uśmiechną się i usiedliśmy za stołem. Jedząc kolację rozmawialiśmy, było naprawdę miło, ale zauważyłam, że BadBoy jest spięty. Nie spytałam jednak o co chodzi. Skończywszy posiłek, chłopak włączył muzykę i zaprosił mnie do tańca. Piosenka była wolna, więc zaplotłam ręce na jego szyi, a on objął mnie w tali. Wydawało mi się, że czas się zatrzymał, chciałam już zawsze czuć się tak fantastycznie. Wraz z końcem piosenki chłopak odsuną się nieco ode mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział najpiękniejsze słowa na świecie.
Z: Elena czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną?
– po policzku spłynęła mi pojedyncza łza, patrzyłam na niego i widziałam jak na jego twarzy maluje się niepewność.


El: Oczywiście, że tak. O niczym innym nie marzę.- powiedziałam i zatopiłam się w jego idealnych ustach. Gdy się od siebie
odkleiliśmy zostałam uniesiona i zakręciliśmy się wokół własnej osi. „Nigdy w życiu nie byłam bardziej szczęśliwa” pomyślałam i ponownie zaczęliśmy się całować.


Mamy kolejny rozdział xd
Dziękuję za komentarze pod poprzednim ;3
Mi się on całkiem podoba, ale ostateczna ocena należy do was ;p
I udało mi się zrobić to co zamierzyłam  xd haha jest krótszy ;p hahah
10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
 
 
 
 


poniedziałek, 29 lipca 2013

6.Troubles




*Ty*
Nadal siedzia
łyście w holu, lecz w końcu Elena odezwała się.
El: (T.I) skoro i tak twierdzisz, że Harry to dupek, to może zamiast wypłakiwać oczy rozerwałabyś się i pokazała samej sobie, że jesteś silna?- spojrzałaś na nią, a na jej twarzy malował się zadziorny uśmiech. Wiedziałaś co ma na myśli, chwilkę się zastanawiałaś i doszłaś do wniosku, że ma rację.
(T.I): Ok. Idziemy wieczorem do jakiegoś klubu, chcę się upić i mieć wszystko gdzieś.- wypowiadając to wstałaś i skierowałaś się w stronę windy, przyjaci
ó
łka zrobiła to samo.
(T.I): Kt
óra godzina?

El: 13.00 a co?
(T.I): Na imprez
ę ruszamy o 19.00, wiec do tego czasu możemy coś porobić.
El: Wiesz już dawno miałam ochotę iść do hotelowego Spa, co ty na to?
(T.I): Chyba czytasz mi w myślach.
– zaśmiałyście się i ruszyłyście do Spa.


*Harry*
Li: Czas si
ę zbierać na ten wywiad.
1D: Ok.- wyszliśmy z hotelu i pojechaliśmy do studia telewizyjnego. Oczywiście w drodze nie obyło się bez śmiech
ów i postojów tylko po to, żeby Naill mógł uzupełnić zapasy jedzenia. W końcu udało nam się dotrzeć na miejsce. Siedzieliśmy w studiu do 15.00, więc mieliśmy trochę wolnego czasu. Ja postanowiłem spotkać się z Taylor i przedstawić jej mój pomys
ł. Czekałem w kawiarni, aż w końcu się pojawiła.
Tl: Hej, a więc o czym chciałeś pogadać- powiedziała i nawet nie zdążyłem odpowiedzieć, a ona już mnie całowała. Gdy w końcu się odkleiła rzekłem.
H: Wiesz przecież, że ten nasz
„zwi
ązek” był tylko po to, żeby twoje płyty lepiej się sprzedawały, więc pomyślałem, że moglibyśmy to zakończyć. Co ty na to?
Tl: Chwila. Jak zakończyć, teraz?
H: Ciszej. Niekoniecznie teraz, ale w najbliższy czasie. Oboje wiemy, że nic nas nie łączy, a ja chyba naprawdę się w kimś zakochałem. Poza tym i tak twoje płyty się już dobrze sprzedają, więc co ci zależy?
Tl: Harry ty chyba sobie ze mnie żartujesz?! Chcesz zniszczyć to co nas łączy?
H: O czym ty do mnie m
ówisz?! T
łumacze ci, że nic do ciebie nie czuję. Tak było jest i będzie. Wiesz przecież o tym.
Tl: A więc nazywasz mnie szmatą?! I to ja jestem ta niewierna! Kpisz sobie chłoptasiu! Z nami koniec! Nie chce cię więcej widzieć!
– wsta
ła, zarzuciła swoimi długimi, blond włosami i wyszła, nawet łzę uroniła. Ja patrzyłem zdziwiony, w końcu oprzytomniałem i zauważyłem, że wszyscy w kawiarni patrzą na mnie z nienawiścią, dopiero teraz zrozumiałem co się stało, ona powiedziała, że ją zdradziłem. Po chwili namysłu zapłaciłem za kawę i wyszedłem. Wsiadłszy do samochodu zadzwoniłem do Taylor.
H: Co ty odwalasz?
Tl: Jak to co? Chciałeś zerwania, miałeś. A tak w og
óle s
łabo udajesz kotku.
H: Dziwisz się? Ja nie wiedziałem co ty wyprawiasz. A musiałaś m
ówi
ć, że to ja cię zdradziłem?
Tl: Działałam pod presją tak? A teraz muszę kończyć
H: Poczekaj. Modest na pewno będą chcieli to obgadać, więc i tak się spotkamy, ale najpierw musimy ustalić wsp
ólna wersj
ę.
Tl: Ok. A p
óki co paa- rozłączyła się, a ja nadal nie byłem w stanie pojąć dlaczego tak łatwo się zgodziła. Po chwili pojechałem do naszego hotelu. Dotarłszy na miejsce zastałem tylko Louisa i Liama, jak się pó
źniej dowiedziałem Niall poszedł do bufetu, a Zayn skorzystał z wolego czasu i pojechał do Eleny.
H: Chłopaki. Taylor ze mną zerwała.
Li&Ls: Co?
H: Bo pojechałem się z nią spotkać i spytałem co sądzi o tym, żeby zakończyć nasz związek. A w ramach odpowiedzi zrobiła awanturę i ze mną zerwała.
Ls: To chyba powinieneś się cieszyć.
Li: Stary jesteś wolny!- powiedzieli i uściskali mnie.
H: No niby powinienem, ale nie dziwi was to, że tak od razu się zgodziła?
Li: Może po prostu chciała być dobrym człowiekiem?
Ls: Liam proszę cię. Wierzysz w to co m
ówisz? O ile mi wiadomo ona nigdy nie robi niczego bezinteresownie. H: Właśnie, ale ona to nie jest mój najwi
ększy kłopot. Mangament jeszcze o niczym nie wie. A jak się dowie to trzeba się będzie gęsto tłumaczyć, ale to nic. Dla (T.I) zrobię wszystko.
Li: Nareszcie mądrze gadasz. Już wątpiłem w, że potrafisz używać m
ózgu. H: Liam! Już nie żyjesz!- zacząłem gonić go po całym apartamencie, gdy Li chciał wybiec na korytarz zderzył się z Niallem, który niósł tacę pełną jedzenia. W wiadomo jak to się skończyło. Każdy z nas był ubabrany jedzeniem, śmialiśmy się, aż do chwili, w której blondas spoważniał. Wiedzieliśmy co to znaczy. Mianowicie wielka ucieczka przed wściekłym Horanem. Czym prędzej wstałem i zacząłem biec, niestety Lou podstawił mi nogę, a głodomór dopad
ł mnie. Tarzaliśmy się po podłodze jakieś 10 minut. W końcu Daddy rzekł.
Li: Dobra dzieciarnia czas szykować się na koncert. Za godzinę musimy być na miejscu.
1D: Tak tato.
– wypowiadając te słowa ruszyliśmy do swoich pokoi, by się ogarnąć. Gdy byliśmy gotowi do wyjścia zamknęliśmy apartament i pojechaliśmy na miejsce koncertu.


*Ty*
By
ła 18.00, gdy wyszłyście ze Spa. Udałyście się do swojego apartamentu i zaczęłyście się szykować do wyjścia na imprezę. W pewnym momencie zadzwonił twój telefon. M: Hej córciu! Mo
żesz wyjaśnić mi co zaszło między tobą, a tym.. no jak mu tam.. tym z tego zespołu… o wiem z tym całym Harrym?!
(T.I): Cześć. O co ci chodzi? Mnie z nim nic nie łączy. Skąd ci takie coś do głowy przyszło?
M: Może stąd, że w telewizji i Internecie cały czas piszą o twoim romansie z tym chłopakiem, a do tego on podobno ma dziewczynę! Ja możesz się tak zachowywać!
(T.I): Po pierwsze tłumaczę ci, że go nie znam. Po drugie od kiedy wierzysz w plotki i w og
óle od kiedy czytasz takie rzeczy?! M: Od kiedy na pierwszej stronie każdej gazet jest moja córka! Nie tak ci
ę wychowałam! Myślałam, że jesteś na tyle dorosła, że możesz sama gdzieś wyjechać, ale teraz widzę, że się myliłam! Masz natychmiast wracać do domu!
(T.I): Jak możesz wierzyć w to co piszą w tych brukowcach! I jakim prawem każesz mi wr
ócić do Londynu?! Jestem dorosła i sama będę decydować o tym kiedy wróc
ę!
M: Jeszcze nie skończyłaś 18 lat! Widać nie jesteś na tyle dojrzała, żeby choć przez 4 dni nie wpakować się w kłopoty!
(T.I): Skąd wiesz jaka jestem, skoro całymi dniami siedziałam sama. Was nigdy nie było. Widziałaś chociaż moje świadectwo ukończenia szkoły? Nie, nie widziałaś, a wiesz czemu, bo masz mnie gdzieś! Jestem tu 4 dni, a ty dzwonisz tylko po to, żeby robić mi awantury?! Nawet nie spytałaś jak mijają mi wakacje! Myślę, że gdybyś nie zobaczyła tych plotek, nadal byś nie zadzwoniła! Jesteś wyrodną matka!
M: Nie podnoś na mnie głosu! Nie masz prawa mnie tak nazywać, bo wszystko co robię w życiu robie z myślą o tobie! Masz pod dostatkiem wszystkiego czego zapragniesz i tak się mi odpłacasz?!
(T.I): Masz racje! Mam wszystko poza miłości! Twoją miłością!- rozłączyłaś się. Nie chciałaś słuchać jej kazań. Zastanawiałaś się chwilę nad ty co powiedziałaś. Wiesz, że ją zraniłaś, wiedziałaś, że to ją zrani, chciałaś, żeby cierpiała tak jak ty, gdy jej przy tobie nie było. Specjalnie zadałaś jej b
ól. Gdybyś była w domu pewnie zaraz przeprosiłabyś ją, ale nie tym razem. Teraz to ona powinna zastanowić się nad tym co zrobiła. Zamiast pomóc ci jakoś uporać się z tym wszystkim, naskoczyła na ciebie jak każdy. W tej chwili matka przestała dla ciebie znaczyć cokolwiek, kochałaś ja, a jednocześnie nie chciałaś mieć z nią nic wspólnego. Chciałaś zapomnieć o tym, że kolejna osoba, którą


kochasz zraniła cię. Teraz masz tylko Elenę, a do tego nie wiadomo na jak długo z tobą zostanie. Czułaś jakbyś traciła kontrolę nad swoim życiem, jakby nic już nie było pewne, jakby jutro miało nie istnieć.

Elena*
Gdy weszłam do pokoju (T.I) siedziała na łó
żku, cała zapłakana. Podeszłam do niej i powiedziałam
El: Ej.. co się stało? Na kogo krzyczałaś?
(T.I): Wyobraź sobie dzwoniła do mnie mama i co chciała? Zrobiła mi awanturę, że mam
„romans” z Harrym, a na dodatek kaza
ła mi wracać do Londynu.
El: I co jej powiedziałaś?
(T.I): Że nie wr
óc
ę, a ona jest wyrodną matką.
El: Aż tak ostro się pokł
óci
łyście? Przecież zawsze dobrze się dogadywałyście.
(T.I): Elena wiem i to mnie boli. Zamiast mi pom
óc ona powiedziała, że nie wychowała mnie na dziwkę. No, nie powiedział tego dosłownie, ale to miała na myśli. Nie rozumiem jak mogła uwierzyć w te plotki, przecież nigdy takie rzeczy jej nie obchodziły?- nie powiedziałam nic, ona wtuliła się we

mnie i nadal szlochała. Wiedziałam, że z wieczornych planów nic nie wyjdzie. Nie wiem dlaczego ta dziewczyna musi mieć całe życie pod górkę. Najpierw ta sprawa z Harrym, a teraz z matką. Do tego wszystkiego paparazzi i hejterzy. Muszę jej jakoś pomóc. Jeszcze nie wiem jak, ale to zrobię.
(T.I): To miały być moje najlepsze wakacje w życiu, a odkąd tu jestem nic mi nie wychodzi, dlaczego? Co ze mną jest nie tak? Może gdybym wtedy nie pomyliła tych walizek miałybyśmy zajebiste wakacje zamiast zjebanych..?
El: Kochanie z tobą jest wszystko w porządku. Po prostu miałaś pecha i tyle, ale pamiętaj, że wyjazd się jeszcze nie skończył. Mamy zatem czas wszystko nadrobić.
(T.I): Elena niby jak chcesz cokolwiek nadrabiać jak wszyscy myślą, że jestem wariatką, kt
óra wymy
śliła sobie spotkanie z Harrym Stylesem. Ludzie traktują mnie jak kretynkę.
El: To nie prawda. Nie myśl tak. Przecież wiesz, jak było naprawdę, a poza tym ludzie niedługo o tym zapomną, zobaczysz.
(T.I): Mam nadzieję. Elena wybacz mi, ale dziś nie dam rady iść do klubu, musze się położyć.
El: Dobra, ale jutro ruszymy w miasto.- przytaknęła i położyła się, a ja wyszłam z jej pokoju. Była 20.00, postanowiłam coś obejrzeć. Skakałam po kanałach i trafiłam na Trzy metry nad niebem, lubiłam ten film, więc zostawiłam na nim. M
ój mały seans skończył się o 22.45 miałam już iść spać, ale zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na smartfona, na którym wy
świetlił się numer Zayna i szybko odebrałam. Z: Hej! Mam do ciebie pytanie.
El: A wiec słucham.
Z: Najpierw chcę cię przeprosić, że robię to przez telefon. Czy nie zechciałabyś

pójść ze mną jutro na bankiet?
El: Oczywiście, że tak. Ale czekaj… Nie wiem czy to najlepszy pomysł, bo nie mogę zostawić (T.I) samej.
Z: Jak to? Co się stało?
El: Zadzwoniła jej mama i zrobiła jej awanturę. Właściwie powiedziała (T.I), że nie wychowała jej na dziwkę. Wtedy (T.I) powiedziała jej, że jest wyrodną matka. Z tą dziewczyną jest naprawdę coraz gorzej, po tej kłótni z matk
ą całkiem się załamała, a na dokładkę paparazzi i hejterzy. Ona długo tego nie wytrzyma, dlatego teraz nie powinna być sama. Jeszcze nie daj Boże zrobiłaby coś głupiego.
Z: Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. A zgodziłabyś się mi towarzyszyć jeśli (T.I) poszłaby z nami? Trochę rozrywki na pewno jej się przyda.
El: Jeśli p
ójdzie z nami to tak, ale nie wiem czy ona si
ę zgodzi.
Z: To ja z nią pogadam. Przyjadę do was o 10.00, ok?
El: Dobra. A o kt
órej jest ten bankiet? Z: Zaczyna się o 20.00, a dochód z niego przeznaczony b
ędzie na cele charytatywne.
El: O jak słodko. To czekam jutro o 10.00, a teraz wybacz mi słońce, ale muszę się położyć. Paa
Z: To pa- powiedział, a ja się rozłączyłam. Z każdym razem, gdy słyszę jego głos przez moje ciało przechodzą dreszcze. Wciąż nie mogę uwierzyć, że Zayn Malik zwr
ócił uwagę na kogoś takiego jak ja. Doprawdy nie wiem co on we mnie widzi. Za to jestem pewna, że kocham go za to, że jest taki dobry, przecież wcale nie musiał proponować, żeby (T.I) szła z nami, mógł po prostu zaprosić kogoś innego. Teraz wiem, że on zrobi dla mnie wszystko. Nie wiem jak mu się z to odwdzięczę. Myślałam jeszcze chwilę, po czym poszłam spać.


*Ty*
Spałaś całkiem dobrze, może dlatego, że wieczorem wzięłaś 3 tabletki nasenne. Sama się sobie dziwiłaś, że masz ochotę wstać, ale to raczej dobrze, że choć chwilowo czujesz się lepiej. Poszłaś do łazienki, wzięłaś prysznic i ubrałaś się w
to. Była 9.30 i szczerze mówiąc zgłodniałaś, więc poszłaś do salonu zamówić śniadanie. O dziwo dotarłszy do celu ujrzałaś Elenę (ubraną w to) siedzącą przy stole pełnym jedzenia.
(T.I): Wow jaka kiecka i śniadanie już zam
ówiłaś. O której ty wsta
łaś?
El: Dziękuję za komplement i wstałam o 8.00. A teraz nie gadaj tylko siadaj i zjedz coś.
– posłusznie wykonałaś prośbę przyjaciółki. Siedząc przy stole rozmawiałyśmy o wszystkim, znaczy o prawie wszystkim. Twoja naj oczywiście nie poruszała drażliwych kwestii, w sumie to dobrze, przynajmniej na płacz ci się nie zbierało. Waszą konwersacje przerwało pukanie do drzwi. „Ja otworzę” powiedziała Elena i pobiegła do wejścia. Chwilę pó
źniej ujrzałaś Zayna. Trochę głupio ci było po tym co ostatnio mu naopowiadałaś, ale w końcu przełamałaś się, spojrzałaś na niego i przywitałaś się.
(T.I): To może ja już p
ójd
ę do siebie, nie będę wam przeszkadzać- uśmiechnęłaś się i już miałaś wychodzić kiedy mulat odezwał się.
Z: Nie, nie wychodź. Właściwie to przyjechałem do was obu.
(T.I): Ooo… Jak miło.. A więc słuchamy.
Z: Chciałbym was dziewczyny w imieniu całego One Direction zaprosić na bankiet organizowany przez Akademie Filmową, z kt
órego dochód zostanie przeznaczony na cele charytatywne. Impreza jest dzi
ś i zaczyna się punkt dwudziesta. To co wy na to?- Elena milczała i patrzyła na chłopaka, ty po zastanowieniu zabrałaś głos.
(T.I): To bardzo miło z twojej… yyy z waszej strony, ale ja chyba zostanę w hotelu.
Z: Ale dlaczego? Przecież ten bankiet to wspaniała okazja żeby się zabawić, a do tego możecie poznać wiele hollywoodzkich gwiazd. Taka okazja nie trafia się często.
(T.I): Zayn, ja to wszystko doceniam, ale po ostatnich wydarzeniach raczej wolałabym dojść do siebie. Nie chce, żeby ludzie widzieli mnie w takim stanie, a właściwie mogę się założyć, że oni za mną nie przepadają. Zważywszy na to co przeczytali o mnie w gazetach i Internecie..
Z: Głupoty opowiadasz. Każdy z nas popełnił nie raz gafę, a ty nawet nic nie zrobiłaś, więc po co martwić się na zapas. Jak dla mnie to powinnaś się odstresować na imprezie, a z nami masz to jak w banku.- mulat uśmiechną się zadziornie i śmiesznie poruszał brwiami. Zaśmiałaś się, potem spojrzałaś na Elenę, wiedziałaś, że coś jest nie tak. Normalnie rzuciłaby się mu na szyję, a teraz siedzi spokojnie i nawet się nie odzywa.
(T.I): Ja jednak sobie daruję, ale Elena pewnie z chęcią p
ójdzie. Prawda? El: Skoro ty nie idziesz to ja te
ż nie.
Z: No dziewczyny nie bądźcie takie…
(T.I): Zayn tłumaczyłam ci dlaczego nie chcę iść, a poza tym nawet partnera nie mam. A Elena p
ójdzie, już ja o to zadbam.
Z: A po co ci partner? My idziemy grupowo.
(T.I): Elena co z tobą? Normalnie już byś ubrań szukała na tą imprezę, a teraz nawet nic nie powiesz?
El: Ja…- nie dokończyła, bo zadzwonił jej telefon. Dodała
„To mama. Musz
ę odebrać” i poszła do swojej sypialni. Zostałaś sama z chłopakiem i panowała cisza. W końcu BadBoy spojrzał na ciebie błagalnie i rzekł.
Z: (T.I) proszę cię, chodź z nami na ten bankiet. Elena powiedział, że bez ciebie nie p
ójdzie, a ona musi tam by
ć, bo..- ściszył głos- bo chciałem poprosić ja o chodzenie. Sama widzisz, że ta impreza to idealna okazja, żeby to zrobić.
(T.I): Zayn.. ale ja się boje.. Nie wiem jak mam odnaleźć się w tej sytuacji, sam wiesz jak jest. Elena zapewne poinformowała cię o tym jak ze mną źle i dlatego nie chce iść na bankiet beze mnie. Boi się, że zrobię coś głupiego, prawda?
Z: Nie do końca.. Właściwie to tak, ale skąd wiesz, że o to jej chodzi?
(T.I): Powiedzmy, że to nie jedyne trudne chwile w moim życiu.
Z: To jak zgodzisz się p
ójść z nami? – chwila zastanowienia. Rozwa
żanie za i przeciw. Szybka decyzja.
(T.I): Niech stracę. P
ójd
ę na tą imprezę. W końcu czy można mieć opinie gorszą niż dziwka?- zaśmiałaś się, a chłopak spoważniał i powiedział.
Z: To nie prawda. Nigdy nie byłaś, nie jesteś i nie będziesz kimś takim. Zrozumiano.
(T.I): Taaa.. Ale wiesz co, teraz to ma problem, bo nie mam co na siebie włożyć.- znowu śmiech, a do pokoju wchodzi Elena. Gdy dowiedziała się, że wybierasz się na bankiet uścisnęła cię tak mocno, że myślałaś, że cie udusi. Po chwilach czułości twoja przyjaci
ó
łka poważnie spojrzała na ciebie i rzekła.
El: A teraz chodź na zakupy, bo musimy wyglądać bosko. Zayan podrzucisz nas do jakiegoś centrum handlowego?
Z: Jasne. Wieczorem będę u was o 19.00, ok.?
(T.I)&L: Dobra.- wzięłyście torebki i poszliście do samochodu. W galerii byłyście o 12.00, chodziłyście po sklepach 2 godziny, ale koniec końc
ów miałyście to co potrzebne. Potem poszłyście na obiad i ruszyłyście do hotelu. Gdy byłyście w taksówce panna Edwards umawiała was z fryzjerem i kosmetyczką, na szczęście te sprawy można było załatwić w hotelu. Ty siedziałaś w ciszy i rozmyślałaś nad dzisiejszym wieczorem. Po pierwsze unikać Harrego i Taylor, po drugie nie dać się ponieść emocjom przy fotoreporterach, po trzecie dobrze się bawić o ile to będzie w ogóle możliwe. Dotarłszy do hotelu udałyście się do apartamentu, gdzie odświeżyłyście się i chwilę odpoczęłyście. Była 16.15, więc udałyście się do hotelowego salonu piękności, tam siedziałyście do 18.20. Potem udałyście się do apartamentu i poszłyście do swoich sypialni. Ty ubrałaś tę
sukienkę, czarne szpilki, a na wierzch ten żakiet. Elena ubrana była w tę sukienkę i te szpilki . Dochodziła dziewiętnasta, a ty coraz bardziej się denerwowałaś.
(T.I): Elena ja nie dam rady. Ja się boję.
L: Głuptasie przestań. Nie idziesz tam sama tylko ze mną i z 1D. Będziemy z tobą. I mogę się założyć, że chłopcy z chęcią ci pomogą w razie kłopot
ów. (T.I): Niby tak.. ale- nie skończyłaś, bo właśnie wszedł Zayn, a za nim reszta 1D, oprócz Harrego. Z: Bosko wygl
ądasz- powiedział do Eleny i delikatnie ją pocałował. Gdy czułości się skończył dziewczyna zarumieniła się, bo uświadomiła sobie, że wszyscy na nich patrzycie.
Ls: Ty też wyglądasz pięknie
– skierowa
ł wzrok na ciebie, a ty oczywiście zjarałam buraka.
(T.I): Dziękuję. Wy też wyglądacie zab
ójczo.- u
śmiechnęłam się i wyszliśmy z hotelu. Droga zajęła nam prawie godzinę, ale nie było nudno. Cały czas śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Ty przez jakiś czas zastanawiałaś się dlaczego Hazzy nie ma z wami skoro wszyscy inni są, jedna nie miałaś odwagi, żeby o to zapytać. Im bliżej miejsca bankietu znajdowaliście się, tym więcej miałaś wątpliwości czy dobrze robisz idąc na tę imprezę. Najwidoczniej Louis zauważył to i zapytał.
Ls: Hej, co się dzieje mała?
(T.I): Nic.. To znaczy.. Denerwuję się

Ls: Nie masz czym. My ci pomożemy. Poradzisz sobie.- chłopak posłał ci najpiękniejszy uśmiech na świecie i złapał cię za rękę. No i stało się dojechaliśmy na miejsce. Czas, żeby wysiąść i zmierzyć się z rzeczywistością. Wszyscy byli już na czerwonym dywanie i teraz była twoja kolej, żeby się tam pokazać. Wysiadając z samochodu zobaczyłaś oślepiający blask fleszy. Serce podskoczyło ci do gardła, przełknęłaś ślinę i doszłaś do reszty znajomych. Wszedłszy do środka kierowaliście się do stolika z napisem One Direction. Zajęliście miejsca i rozpoczęło się uroczyste powitanie gości. Później zaczęto tańczyć. Impreza trwała już jakieś 2 godziny, a ty nadal nie widziałaś Hazzy, może to i lepiej pomyślałaś.

Dzięki za tyle komentarzy pod poprzednim postem <333333
Jakoś nie umiałam zrobić z Taylor wrednej mendy, więc pomogła Hazzie ;D
Jak myślicie co się stanie na bankiecie? ;p
Postawię wam kolejne wyzwanie i podniosę stawkę xd hahaha


10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

sobota, 27 lipca 2013

5.Lies

                                                  
                                  
 Zwróćcie uwagę na tekst piosenki xd

*Ty*
Wróciłyście do hotelu około 15.00. Poszłaś się przebrać, a Elena szykowała ubrania na randkę z Zaynem. Po 30 minutach zamówiłyście jedzenie i włączyłyście telewizor. Twoja przyjaciółka skakała po kanałach, aż w pewnym momencie zobaczyłyście 1D. Oczywiście musiałyście to obejrzeć, bo Elena nie przepuściłaby takiej okazji, ty patrzyłaś na ekran, ale jakoś nie przysłuchiwałaś się temu co mówi
ą do czasu, aż dziennikarz zadał pytanie.
Dz: Harry kim jest ta dziewczyna, z kt
órą wczoraj spędziłeś pó
ł dnia w windzie?- Hazza wyraźnie


 
spiął się i nie wiedział co ma powiedzieć. Spojrzał na Louisa, po czym wydusił z siebie.
H: Tę dziewczynę widzę pierwszy raz. Nic nas nie łączy. Na pewno jest wyjątkową osobą i chętnie bym ją poznał.
Dz: Wielu ludzi spekuluje, że zdradziłeś Taylor czy to prawda?
H: Oczywiście, że nie. Między mną, a Taylor wszystko jest w porządku. Jeśli miałeś ochotę ją pocieszać to jeszcze na to za wcześnie.- tymi słowami zielonooki rozładował napięcie, a wszyscy zaczęli się śmiać. „Co za pieprzony frajer! Jebana gwiazdka! Najpierw mnie całuje, a potem temu zaprzecza! Skończony dupek!” pomyślałaś. Byłaś wścieła, nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałaś, spojrzałaś na swoją naj ona też była w szoku, ale w końcu powiedziała.
El: (T.I) tak mi przykro. Naprawdę nawet wrogowi nie życzyłabym takiego czegoś
(T.I): A wiesz co w tym jest najgorsze…? To, że ja chyba.. ja… ja chyba zaczęłam coś do niego czuć.- wypowiadając te słowa fala złości opuściła cię, a zastąpił ją smutek i żal. Zaczęłaś płakać jak małe dziecko, przyjaciółka przytuliła cię i nic nie mówi
ła, po prostu była przy tobie. Siedziałyście tak do, aż do Eleny zadzwonił telefon
Z: Cześć słonko. Już po ciebie przyjechałem. Zejdziesz?
El: O matko. Zayan ja przeprasza, ale chyba nic z naszej randki nie wyjdzie bo..- zabrałaś jej telefon i nie dałaś dokończyć
(T.I): Przyjdź na g
ór
ę do pokoju 433 na 9 piętro. Ona się wyszykuje, a ty poczekasz ze mną.
Z: Ok. To już idę.- rozłączył się, a ona patrzyła na ciebie pytająco.
(T.I): No co? To, że ja zostaję nie znaczy, że ty też musisz tu ze mną siedzieć. Poradzę sobie, jestem duża. A ty jeszcze mi podziękujesz.
El: To nie jest dobry pomysł. Powinnam być teraz z tobą, a nie romansować.
(T.I): Idź się szykuj, bo tw
ój ksi
ążę nie będzie czekał wiecznie. A ja sobie poradzę.- Elena poszła się ogarnąć, a ty usłyszałaś pukanie. Poszłaś otworzyć i ujrzałaś Zayana.
(T.I): Wejdź- uśmiechnęłaś się, a on zrobił to samo. Poszliście do salonu i usiedliście na sofie. Po chwili zauważyłaś, że mulat cały czas na ciebie patrzy.
Z: Dlaczego płakałaś?
(T.I): Ja nie płakała.
Z: Przecież widzę, że tak. Masz podpuchnięte oczy i smutna jesteś. A więc co się stało?
(T.I): Naprawdę to nic takiego. Po prostu uderzyłam się w nogę i.. i…- nie wytrzymałaś, głos ci się złamał i nie byłam w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Schowałam twarz w dłoniach i szloch uni
ós
ł moją klatkę piersiowa. Po chwili Zayn powiedział:
Z: Widziałaś ten wywiad, tak?
(T.I): Nie… Znaczy… Bo tak naprawdę..
Z: Nie męcz się nie musisz m
ówić. Ale nie obwiniaj go on nie miał wyboru, musiał tak powiedzieć.-

"Następny się kurwa znalazł. Dlaczego oni wszyscy tak go bronią? ” pomyślałaś i odpowiedziałaś.
(T.I): Nie Zayn. Zawsze jest jakiś wybór. I to od nas zależy jaką decyzję podejmiemy.- mówiąc to wstałaś, bo usłyszałaś, że Elena wyszła z pokoju. Ubrała się w
to , gdy się mijałyście rzekłaś.
(T.I): Miłej zabawy. Tylko przed p
ółnocą nie wracaj- zaśmiałaś się na co parka odpowiedziała uśmiechem i wyszła. Była 20.00 postanowiłaś włączyć jakiś film. Siedziałaś przed telewizorem i patrzyłaś w ekran, właściwe nawet nie wiedziałaś o czym ten film jest. Czułaś jakąś pustkę, jakby ktoś wybił ci wielką dziurę w sercu, jakbyś już nigdy nie miała być szczęśliwa. Zaczęłaś myśleć o tej zakochanej parce, która kilka minut temu wyszła z waszego apartamentu i uświadomiłaś sobie, że najbardziej boisz się samotności. Samotność jest czymś co cię przeraża, a teraz coraz częściej będziesz sama. Nawet Elena cię w końcu opuści. Jasne zawsze będziecie się przyjaźnić, bo jesteście jak siostry, ale ona ma swoje życie, a ty nie masz prawa wchodzić w nie ze swoimi problemami. Po długich przemyśleniach postanowiłaś się napić, chciałaś zapomnieć. Udałaś się do barku i wzięłaś pierwszy lepszy alkohol. Usiadłaś na podłodze w swoim pokoju, zaczęłaś pić i
rozmyślać. Była 22.00, gdy skończył ci się wódka, nie chciało ci się iść po następną, więc położyłaś się na łóżku i znów zaczęłaś myśleć. Rzeczą która najbardziej cię zastanawiała było to, dlaczego tak się zachowujesz, przecież nigdy cię tak nie „wzięło” nawet po zerwaniu z chłopakiem żyłaś normalnie. Teraz za to nie myślałaś o niczym innym jak o nim, o tym co ci zrobił i o tym co do niego czujesz. Rozważałaś to jeszcze chwilę po czym zasnęłaś.


Obudziłaś się o 11.00 i byłaś całkiem wypoczęta, nawet nic ci się nie śniło. Wstałaś, kaca też nie miałaś i pomyślałaś „Skoro po wypiciu pół litra wódki czuję się tak dobrze powinnam robić to częściej” po czym zaśmiałaś się do siebie. Poszłaś do łazienki, wzięłaś prysznic i ubrałaś się w
to. Postanowiłaś ogarnąć trochę pokój i pozbyć się butelki po wódce. Skończywszy zaplanowane prace poszłaś zobaczyć czy Elena już wstała. Nie pukając weszłaś do jej pokoju i stanęłaś jak wryta na widok półnagiego Zayana leżącego w łóżku twojej naj. „Na szczęście się nie obudził” pomyślałaś i czym prędzej wyszłaś z pomieszczenia. Poszłaś po telefon i już miałaś dzwonić do przyjaciółki, gdy zobaczyłaś dziewczynę wchodzącą do apartamentu.
(T.I): Hej. Gdzie byłaś?
El: Poszłam do recepcji.
(T.I): Jak było na randce?
El: Cudownie. Poszliśmy do kina, a potem na romantyczną kolację, w boskiej knajpce nad samym oceanem. P
óźniej Zayan odwiózł mnie hotelu i został na noc, ale od razu mówi
ę do niczego między nami nie doszło?
(T.I): Wiesz zauważyłam p
ó
łnagiego przystojniaka w twojej sypialni- zaśmiałyście się
El: To jakie plany na dziś?
(T.I): Ja nie mam żadnych. A ty nie jesteś um
ówiona z Zayanem?
El: Nie. Dzi
ś mają wywiad i koncert wieczorem, więc cała jestem twoja. Ooo! Mam pomysł. Może pokarzę ci te wzgórze, z którego widać całe Los Angeles, potem pójdziemy do jakiej
ś restauracji, a wieczorem do klubu?
(T.I): Ok. Chcę się zabawić i to porządnie. A ty kiedy budzisz tego swojego ukochanego?
El: A właśnie miałam do niego iść.
–dziewczyna posz
ła do swojego pokoju, a ty weszłaś na TT. Po 30 minutach mulat pożegnał się z wami i wyszedł.
El: To jak ruszamy?
(T.I): Tak, tylko wezmę torebkę.- po tych słowach ruszyłyście do windy. Wyszedłszy z hotelu ujrzałaś tłum fotoreporter
ów, każdy z nich zadawał ci pytania typu „Co łączy cię z Harrym?, Czy go spotkałaś?, Planujecie wspólna przysz
łość?” z początku ignorowałaś to, ale w pewnym momencie coś w tobie pękło. Zatrzymałaś się, a tłum ucichł, po czym jeden z paparazzi zapytał.
R: Kim naprawdę według ciebie jest Harry Styles?
(T.I): Kim on jest? Nie wiem, ale jednego jestem pewna, że osiągną sukces, bo ma talent, ale przez was stracił to co najważniejsze w życiu wolność, prywatność, szczerość... Więc gratuluję wam! Możecie zarobić na stworzonej prze siebie gwieździe, przykro mi tylko, że tym samy zniszczyliście człowieka! Czy wy kiedykolwiek myśleliście jak on się czuje, gdy czyta w gazecie o swoim kolejnym
„romansie” i o innych bzdurach, które wymy
ślacie?- spojrzałaś na nich i zero reakcji
(T.I): Tak myślałam… I wiecie kim dla mnie jesteście? Szmatami, kt
óre dożął do tego żeby zniszczyć wszystko- chciałaś już iść, ale jeden z reporterów zadał

 jeszcze jedno pytanie.
R: Czy spotkałaś Harrego?- poczułaś następną falę łez napływającą do twoich oczu, mrugnęłaś szybko, ale to nic nie pomogło. Przełknęłaś ślinę i rzekłaś (T.I): Nie.. Przysięgam nigdy go nie spotkałam.. I chyba nie chciałbym go poznać..- nie wytrzymałaś wbiegłaś do hotelowego holu, usiadłaś na jednej z kanap i zaczęłaś płakać.
Nie chciałaś, nie miałaś siły już dalej z tym walczyć, musiałaś dać upust emocjom. Elena usiadła koło ciebie i objęła ramieniem, po czym wyszeptała ci do ucha „Wszystko się ułoży, zobaczysz”

*Harry*
Siedz
ę u siebie w pokoju i słucham muzyki, gdy nagle wbiega do mnie Lou i ciągnie mnie do salonu.
Ls: Sp
ójrz!- wskazał telewizor. Zobaczyłem (T.I), a wokół niej tłum fotoreporterów, którzy zadawali jej masę pytań. Nie odpowiedziała na żaden, do chwili, gdy ktoś powiedział „Kim naprawdę według ciebie jest Harry Styles?”, a to co ona powiedział zdziwiło mnie. Stałem i patrzyłem na ekran mimo, że ten reportaż ju
ż się skończył. Z osłupienia wyrwał mnie głos Louisa.
Ls: M
ówi
łeś, że ją lubisz, bo jest taka szczera?
H: No tak.
Ls: Wow, gratuluję zmusiłeś ją do kłamstwa.
H: A miałem jakiś wyb
ór?
Z: Harry ty s
łyszysz siebie? „Miałem jakiś wybór?” to ostatnio twój sta
ły tekst.
Li: Zayn ma racje. Teraz na niczym ci nie zależy. Nie jesteś już tą samą osoba co wcześniej.
H: To nie prawda! Zależ mi na (T.I) i zrobię wszystko, żeby była szczęśliwa.
Z: Pewny jesteś, że jest szczęśliwa? Widziałem ją wczoraj, płakała, przez to co powiedziałeś w wywiadzie. Harry ona cierpi.
H: Naprawdę macie mnie za takiego dupka?
Ls: Harry to nie o to chodzi. Ty po prostu musisz wziąć się w garść i postawić Paulowi. Mangament już dość namieszali nam w życiu, a tobie zwłaszcza.
H: To nie jest takie łatwe! Ale masz rację jeszcze jutro z nimi pogadam i muszę pomyśleć jak zdobyć zaufanie (T.I). - chłopaki uśmiechnęli się do mnie, a po chwili byliśmy już w zbiorowym uścisku.




Nowy rozdział jest :)
Szkoda tylko, że tak mało komentarzy pod poprzednią częścią opowiadania ;(
Ale dziękuję tym osobom, które poświeciły te kilka minut i napisały cokolwiek ;D
To właśnie Wy mnie motywujecie <3333 Dziękuję Wam
Co myślicie o zachowaniu Hazzy? Nieco szokujące?
Zachęcam do zadawania pytań postaciom ;p


5 WASZYCH KOMENTERZY = NOWY ROZDZIAŁ